bro pci pienknej
Met
Maura
Plazmą
Zblaz
Divi
Olencja
Mixa
Cran
Mała
Ax
Gali
Tru
Goya
Lefate
Marianna
Martolina
Tulia
Mathi
Obsesja
Martaś
Anarchistka
Hermina
Goszka
Jolax
Meggggggggg
Virg
Aggtt
Piaget
Matylda
bro pci brzytkiej
Kajt
Jurek
Diabeł Piszczałka z kabackiego boru
Jeremiasz
nieBro
Kaha
Stardog
Pierwsza
Czabi
Boli
ociec Raj
Piksele
Baribal
Wife
Narzeczona Programisty
Tochna
Mig
Sadosia
wizja Axy mej osoby
[09.03.10/17:31]z letka powaliła :D

że o cotowiu nie wspomne ;)
dupatam z taką pogodą
[05.03.10/11:12]caly dzień słońce i wiosne czuć każdą najmniejszą komórką ciała i człowiekowi się nawet program optymizm zaczął załączać, a wieczorem jebut - nawałnica śnieżna. i dalej sypie.
ja nie wiem czy do poniedziałku to te krokusy dadzą radę się światu obwieścić.
a muszą, bo inaczej będzie źle ;]
miało być przeflancowanie na blond, wyszło mało radykalne rozjaśnienie. całokształt nawet fajny i zadowolonam, jednak tego blondu to mi brakuje.
poza tym R. na tym fryzjerowaniu upił mnie tak niemiłosiernie wódką, że do tej pory na alkohol patrzeć nie mogę.
czeka mnie wyjazd do domu dłuższy i szczerze mówiąc na samą myśl, że spędze tam jakiś tydzień dostaje spazmatycznych skurczów żołądka i szukam opcji - wyjście awaryjne.
słabo.
skoro już przy temacie żołądkowym - Rudy od prawie dwóch tyg fochy szczela na jedzenie i nie moge utrafić z żarciem dla niego.
wcina tylko suche, a ja mam wizje, że mi się cot zagłodzi.
vet co prawda uspokaja, że se krzywdy glista futrzasta nie zrobi, zwłaszcza, że oprócz kaprysów jedzeniowych innych objawów nie odnotowano - ale mimo wszystko.

na zabidzonego i nieszcześliwego to nie wygląda - fakt.
ale nawet tuńczykiem wzgardzil ;]
i tak w ogóle to czekam na objawienie.
ja pierdole, nigdy więcej
[01.03.10/00:11]te kciny dzisiaj były.
antychryst niestetyż wczoraj polazł do spowiedzi i niestetyż uzyskał rozgrzeszenie (nie wiem jakim cudem), więc się nie dało wykręcić (w sensie jemu)
ja olałam sikiem prostym, powiedziałam, że nie idę, bo ponieważ osobiście jestem przeciwna takim szopkom i narzucaniu człowiekowi odgórnie wiary.
wychodzę z założenia, że jak człenio dorośnie, dojrzeje, to sam powinien mieć prawo i możliwość wyboru czy chce se być katolikiem, protestantem, buddystą czy też wierzyć w magię elfów.
zacny plan wolnej niedzieli i przebimbania jej na dzikim szeksie z pilipiukiem ('2586 kroków') legł w gruzach po wczorajszej wizycie teściów, podczas której prosbą, groźbą i łzami obecność na mnie wymuszono.
rano, po nieprzespanej nocy, nieprzytomnie otworzyłam oko w okolicach 10 z żądaniem kawy, a w okolicach 10.15 otworzywszy oko drugie - raczyłam się zainteresować na którą cała ta ęmpreza jest.
o 13.oo.
lusss, se myśle, kupa czasu.
dzie tam.
od 10.4o telefony od rozhisteryzowanej teściowej czy już można po nas przyjechać.
z częstotliwością co 2o min.
boszzzzz.
dojechalim na 12.oo.
nie wiem po kiego grzyba, bo staliśmy pod tym kościołem jak te gupki i czekalim prawie godzine.
W KOŃCU zainteresowani poleźli podpisać jakieś tam papiórki przed.
zostałam sama z bliźniaczkami (śpiącymi) i rozszalałą 3latką, która za punkt honoru se postawiła babranie w resztkach brudnego śniegu.
jak tylko towarzystwo zniknęło za drzwiami biura parafialnego - bliźniaczka no1 otworzyła oko - i w ryk. za chwile - druga gorsza być nie może - tez w ryk.
trzylatka skontastowała, że mama jej znikneła - w ryk i dalej ganiać po tym podwórku (eeeeee jak się nazywa to poletko przed kościołem??) i za nim, gdzie ruchliwa ulica, co by jej szukać.
ja w obczasach.
noszzzz kurwa po 2o min miałam serdecznie dość i już chciałam wracać.
no ale dobra - wreszcie sie zaczęło, msza, pitolenie o szopenie.
zrobili ze mnie fotografa, bo mając do wyboru pilnowanie powyższej 3latki i jeszcze 2latka z adhd, a cykanie fociów - wybrałam mniejsze zło.
więc latałam i cykałam.
przy gadce ksiedza do rodziców chrzestnych, czy zobowiązują się do chronienia dzieci przed zakusami szatana, eM dostał dzikiego ataku kaszlu, ja sie popłakałam z niemego śmiechu tuz przy ołtarzu, za plecami księdza, bo akurat kadr łapałam.
i cały makijaż wpissdu.
mohery obecne tam, z tesciowa na czele laser w oczach i mało wzrokiem nie zabiły.
jak było 'przekażcie se znak pokoju' - eM do wszystkich dookoła - 'ave satan'.
nie zdzierżyłam, musiałam wyjść, bo wyć ze śmiechu w kościele to jednak nie wypada.
przy komunii eM spanikowany do mnie czy on MUSI.
no kurwa MUSI. ić, najwyżej w poprzek gardła stanie i się udławisz.
nie udławił, nawet focie ma z tego wiekopomnego zdarzenia, za co szczerze mnie w tej chwili nienawidzi i poprzysiągł zemste okrutną.
przy maltretowaniu dzieciów lodowatą wodą miałam ochotę księdza strzelić z liścia.
bo obie się oczywiście rozryczały na cały kosciół (też bym kurwa ryczała gdyby mnie w środku zimy lodowatą wodą potraktowali), a tamten nie dość, że miał to w dupie, to jeszcze przeciągał wszystko przez nastepne pół godziny.
dobra - wreszcie sie skończyło.
juz chciałam nogę dać.
gdzie tam paaaniiii.
siedzisz na dupie, bo przyjęcie po. z ciastem i napojami. w domu pielgrzyma.
piknie se myśle. gdzieś na zadupiu. fajka ostatnia w paczce. z napojów jedynie kawa, sok i woda. no nic sie tylko zastrzelić.
jeszcze żem głupia nie wiedziała, że najgorsze przede mną.
dali mi jedną, świeżo przyjęta do grona chrześcijan, masz zajmuj się.
tę najbardziej rozwrzeszczaną.
luss. sama się w sumie zajęła. telefonem i okularami.
wszystko cacy piknie, dopóki nie zaczęła pluć kaszką dopiero co zjedzoną. i cały żakiet (czarny) i spodnie (czarne) w boskie kaszubskie hafty.
chuj, że żakiet po praniu to minimum godzina prasowania. o spodniach nie wspomne.
przy stole gadki o wszystkim i o niczym, kwitłam z nudów.
eM z ojcem zaczeli 'grać' w miliard w rozumie z dziedziny geografii i czułam nadchodzącą burzę.
zaczęło się od kolei transyberyjskiej (eM ma pierdolca, wybiera się w podróż i brat go dopinguje i co chwila dopytuje o szczegóły).
ojciec usłyszał jednym uchem i zastrzelił eM'a pytaniem - czy wiesz, że bajkał to najgłębsze jezioro jest?
eM padł ze śmiechu, brat też, a ojciec zaczął pytania a jakie największe pwierzchniowo, a jakie najgłębsze w Polsce, a jakie morenowe i inne cuda wianki.
brat leje ze smiechu, bo wie, że kogo jak kogo, ale eM'a z geografii to mało kto przegada.
eM z politowaniem odpowiada na wszystkie pytania, połowa gości się zaczęła przysłuchiwać co się dzieje.
jak w końcu ojciec przeczesał całe tablice geograficzne i brakło mu pytań - eM do niego - a jaki jest najpłytszy zbiornik wodny w polsce?
ojciec się zacukał, zdębiał i 'yyyyyyyy - kałuża'
3/4 sali leży i kwiczy.
przyjęcie się skończyło i naiwnie wierzyłam, że wracam do domu. nadzieja matką głupich się okazała, bo jeszcze na obiadek do teściów.
no wiecie co?
mogli se już darować.
jak dojechaliśmy do domu - sajgon. bliźniaczki ryczą, 2latek ryczy, 3latka ryczy. 98% obecnych zaangażowane w przygotowanie obiadu, 1 % (czyli jeden ludź) w uspokojenie dzieciów, więc jak ja ostatnia dotarłam (bo se zajarać musiałam) to mi dali bliźniaczki.
obie.
cuuuuudnie.
jedna co prawda dała sie łatwo smoczkiem zapchać, z drugą nie takie numery. cfańsza i sprytniejsza. nosic, chuźdać, bujać przez półtorej godziny.
nie ma lekko.
nawet obiadu nie zjadłam, bo przejęcie smarkatej przez kogo innego owocowało jeszcze większym krzykiem.
widać ciągnie zły do złego.
nie obyło się oczywiście bez, tradycyjnej już kłótni przy stole miedzy eM'em i ojcem o komunizm i samochody.
jak również bez, tradycyjnej także, propagandy małżeńsko - dzieciowej, koniecznie w obrządku katolickim.
jak również sugestii jakoby eM ciężką anoreksje przechodził.
jak również bez dymu z tytułu - już idziecie, co tak wcześnie.
jak również wpychania tony schabowych, ziemniaków, surówek, ciast i soków w słoikach, pudełkach i pudełeczkach.
jak już wreszcie dotarłam do domu, to stwierdziłam, że wolałabym 50 ton węgla sama przerzucić niż jeszcze raz taka szopkę przeżyć.
pierdole. nigdy wiecej.
aktualnie u mnie za oknem
[26.02.10/08:37]mleko kurwa ;]

fuck !!
hmmmm
[23.02.10/14:29]coś z tym tłem sknociłam ;/
jak wszystko zreszta ;]
Archiwum
wróciła, żyje, ale żeby szczęśliwa jakaś straszliwie to nie powiem ;]
[15.06.09/11:39]
komentarze [29]
tytuł może przyciągać uwagę odbiorcy, informować o prezentowanej treści lub nawet wprowadzać w jej nastrój
[13.12.08/14:19]
komentarze [17]
"Tytuł spełnia rolę identyfikacyjną i porządkującą, przez co powinien być unikalny, a często niesie z sobą również dodatkowe informacje w zależności od roli, jaką utwór spełnia"
[23.11.08/14:56]
komentarze [25]
'partacz jestem. prawdziwy fachowiec nie zaczyna pracy w poniedziałek'
[15.09.08/11:38]
komentarze [16]
nie planuj przyszłości dalej niż dwa tyg. w przód, bo i tak się zjebie -
[23.08.07/13:54]
komentarze [7]